Reklama
  • Piątek, 14 listopada 2014 (10:05)

    Daria Widawska: Nie czuję się rozważna i uporządkowana, jest we mnie szaleństwo!

Daria Widawska zazwyczaj gra sympatyczne bohaterki, które potrafią postawić na swoim. Nam opowiada o roli Doroty w „Prawie Agaty”, zdradza również sposób na wychowanie syna.

Kiedyś chciała Pani, by scenarzyści trochę podkręcili w „Prawie Agaty” wątek Doroty Gawron i …

Reklama

… i podkręcili. W życiu mojej bohaterki zaczęło się bardzo dużo dziać. W poprzednim sezonie zdradziła męża z mecenasem Tulińskim (Piotr Grabowski), teraz w związku z tym „skokiem w bok” czeka ją wiele perypetii. Z Londynu wrócił Wojtek, mąż Doroty, który dostał pracę w Gdańsku. Ona, nie chcąc zostawiać rodziny, razem z nim i dziećmi przeprowadziła się na Wybrzeże. Tam pracuje jako sędzia.

Pożałowała, że wdała się w romans ze swoim kolegą?

Na pewno. To była taka wywrotka życiowa. Zapłaciła za to wysoką cenę. Została uwikłana w szantaż i oskarżona o łapówkarstwo. Na pomoc ruszyli jej przyjaciele, czyli Agata i Marek. Sprawa toczy się przed sądem dyscyplinarnym, a stawką jest immunitet sędziowski Doroty. A to nie koniec jej kłopotów w pracy.

Czy rodzina stoi za nią murem? Jak wyglądać będzie teraz relacja Doroty z mężem?

Nie chcę zbyt wiele zdradzać. Po takim wydarzeniu ich związek może być tylko trudny. A jeszcze proszę pamiętać, że to małżeństwo ma dzieci, które też w jakiś sposób zostaną uwikłane w całą sytuację.

Jak więc Dorota poradzi sobie z trójką swoich pociech?

Dzieci są bardzo wyraźnie obecne w jej życiu. Teraz jeden syn zostanie w Anglii, tam będzie chodził do szkoły. Prawniczka stara się być dobrą mamą i chronić rodzinę przed problemami związanymi z jej pracą i kłopotami, w jakie popadła.

Jest coś, co chciałaby Pani zmienić w Dorocie?

Bardzo ją lubię i nie zamierzam nic w niej zmieniać. To jest fajna dziewczyna, bardzo uporządkowana. Wie, czego chce, próbuje sprawnie łączyć życie zawodowe z rodzinnym. Nie goni za jakąś wielką karierą, ma głęboką świadomość, gdzie jest jej miejsce w świecie. To mi się w niej bardzo podoba. Poza tym jest pogodna i to też w niej uwielbiam.

Można powiedzieć, że trochę przypomina Panią?

Jakieś cechy wspólne mamy... Pewnie zaradność, pogodę ducha, optymizm. A mroczne cechy mnie przerażają, staram się więc je eliminować. Zawsze wolę patrzeć na świat i na życie optymistycznie, a nie zadręczać się jakimiś bzdurami.

Koncentruję się na tym, co jest miłe, dobre, spokojne. Co nie oznacza, że nie dopadają mnie doły.

Jest Pani rozważna, czy raczej romantyczna?

Nie czuję się aż tak rozważna i uporządkowana, jak jestem postrzegana. Myślę, że jest we mnie sporo romantyzmu i duża doza szaleństwa. Ale o tym wiedzą tylko moi najbliżsi.

Jaką mamą jest Pani prywatnie? Bardzo tolerancyjną?

Wydaje mi się, że tam, gdzie trzeba, jestem konsekwentna i tego się trzymam. Czasem jednak mojemu synowi udaje się mnie na coś naciągnąć i, niestety, osiąga w tym coraz większą biegłość.

Iwo ma 6 lat, we wrześniu poszedł do pierwszej klasy. Cieszy się, że już chodzi do szkoły. Ja o wiele bardziej niż on przeżywałam początek roku szkolnego, bo dla mnie to zakończenie pewnego etapu...

Wyrasta w rodzinie artystycznej. Ma jakieś talenty?

Staram się, by to było dziecko wychowywane normalnie. A czy to rodzina artystyczna, prawnicza czy lekarska – nie ma żadnego znaczenia. Iwo pięknie rysuje, ma zdolności plastyczne. Jest muzykalny, uwielbia chodzić na basen i świetnie pływa.

Chcę, by jego dzieciństwo było pełne radości, szczęścia i miłości, a nie tylko bieganiem z jednych zajęć dodatkowych na kolejne.

Rozm. Ewa Modrzejewska

Fot. AKPA (3), TVN (3).

Kurier TV
Więcej na temat:Nie | Pani | Rota | dzieci

Zobacz również

  • Chwila pożegnania zbliża się nieubłaganie. 26 maja będziemy świadkami momentu, na który wszyscy czekali – happy endu historii Agaty i marka. zanim jednak obejrzymy ostatni odcinek serialu, który... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.