Reklama
  • Piątek, 20 marca 2015 (14:00)

    Leszek Lichota: Praca nie jest najważniejsza

Leszek Lichota, odtwórca głównej roli w „Prawie Agaty”, zdradza nam, co wydarzy się zarówno w serialu, jak i w jego życiu prywatnym.

Związek Agaty i Marka wpłynął w końcu na spokojne wody?

Wcale nie byłbym tego taki pewien, ponieważ, jak dobrze wiemy, w przypadku mojego bohatera i mecenas Przybysz bywa różnie. Kolejny sztorm może ich zatem skierować na niebezpieczne wody. Zobaczymy, co będzie dalej.

Reklama

Zamieszkali razem – to chyba odważny krok?

Rzeczywiście w tej serii robią wszystko, by się ustatkować. Pytanie tylko, czy wspólne mieszkanie nie okaże się dla nich złotą klatką.

Ale pracują osobno…

Muszą mieć miejsce, w którym od siebie odpoczną i za sobą zatęsknią. To ważne dla higieny związku.

Uważa Pan, że osoby, które tworzą związek i wykonują ten sam zawód, nie powinny działać razem na stopie zawodowej?

Nie ma na to jednej, właściwej odpowiedzi czy recepty. Wraz z moją partnerką, Iloną Wrońską, pracujemy oddzielnie. Znam jednak pary, które funkcjonują inaczej i dają radę.

Do obsady „Prawa Agaty” dołączył Eryk Lubos, który zdaje się być czarnym charakterem...

W tej postaci najbardziej podoba mi się to, że jest niejednoznaczna. Sympatia widzów wobec Michała Cybulskiego, granego przez Eryka Lubosa, będzie się nieustannie zmieniała. Nie mogę zdradzić zbyt wiele, ale szykuje się spore zaskoczenie, gdy wyjdzie na jaw, kim jest i dlaczego pojawił się w życiu Agaty i jej ojca.

Udział w serialu „Wataha” czy filmie wojennym „Karbala” musiały być miłą odmianą po perypetiach prawników?

W przypadku każdego aktora taka różnorodność jest atrakcyjna i zbawienna. Mam nadzieję, że film „Karbala” uda się dokończyć i wejdzie w tym roku do kin.

Może Pan zdradzić, dlaczego postanowił Pan na jakiś czas wyjechać z Polski?

A kiedy, jeśli nie teraz? Uważam, że to właściwy moment. Poza tym nie lubię odkładać niczego na później, bo nie wiadomo, co się wydarzy.

Nie boi się Pan, że przerwa źle wpynie na Pana pracę, karierę?

Pewnie tak, ale trzeba sobie zadać pytanie, co jest najważniejsze. Nie żyjemy po to, żeby pracować, tylko pracujemy po to, żeby żyć. Postaram się zrealizować ten priorytet.

Pana pasją jest snooker, dlaczego nie zwykły bilard?

Ponieważ jest lepszy, trudniejszy, bardziej wymagający. Dlaczego szachy, a nie warcaby? Od bilarda wszystko się zaczęło, ale gdy osiągnąłem satysfakcjonujący poziom, trzeba było przeskoczyć wyżej. A w snookerze można rozwijać się całe życie i nie osiągnąć celu, jeśli nie zajmie się nim na poważnie. Zdaje się, że taka przyszłość z tym sportem czeka właśnie mnie (śmiech).

Rozm. M. Pokrycka

Leszek Lichota urodził się 17 sierpnia 1977 roku. Jest ojcem dwójki dzieci: Nataszy i Kajetana.

Zanim został aktorem, imał się różnych zajęć. W Wałbrzychu, gdzie dorastał, trenował boks i piłkę nożną, był olimpijczykiem historycznym, bramkarzem w klubie, instruktorem narciarskim, handlował także używanymi samochodami.

Dopiero w 2002 roku został absolwentem warszawskiej Akademii Teatralnej i od razu rozpoczął pracę w zawodzie.

Kurier TV

Zobacz również

  • To już koniec przygód przebojowej prawniczki. Co zafundowali widzom scenarzyści w ostatnim odcinku „Prawa Agaty”? więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.